|
Blog > Komentarze do wpisu
SłodzianProces psucia się oprogramowania Słodziana (wiecie: jestem dzikidzikniedotykalskiipodszafąniknący) postępuje. Odwiedziła mnie mama. Sody, która jest u mnie od roku, na oczy dotąd nie widziała. No właśnie... A widziała (i wiedziała) ewko, że to było dobre (sesese). A dzisiaj... Kto wylazł, by sprawdzić, któż to nas zaszczycił swą obecnością? Potem już poszło: łepetyna, za nią reszta kota. Łepetyn ziewnęła, reszta zwierza przybrała pozycję: koci grzbiet robim, czego się gapisz?!, po czym Słodzian wystawił ogon niczym łódź podwodna peryskop i heja... przeparadował przed gościem, zmierzając w kierunku kuchni. Oczywiście tak naprawdę bardzo cieszą mnie postępy, jakie czynią dziewczyny ;) Soda i jej charakterystycznie przymrużone oczęta: POWIĘKSZENIE ;) Nuuuuda, panie... Jeśli chcesz adoptować dziewczyny, skontaktuj się z DT: ewko77@gazeta.pl poniedziałek, 13 lutego 2012, ewko77
|